Historia

HISTORIA

Nasza szkoła powstała w 2000 roku.
Została założona przez Stowarzyszenie na Rzecz Przyjaznego Dzieciom Świata.
W pierwszym roku działalności w szkole funkcjonowały klasy I – III.
W latach 2001/2003 powstawały kolejno klasy IV – VI.
Pierwsi absolwenci opuścili szkołę w 2003 roku.

… i LEGENDA

Dawno, dawno temu, były sobie trzy małe dziewczynki.
Białowłosa, Złotowłosa i Kruczowłosa.
Kiedy były malutkie, bawiły się na łąkach i w lasach swojej krainy – plotły wianki, jeździły na koniach, lepiły wielkie figury z gliny, błota i patyków i malowały z rozmachem na ogromnych arkuszach papieru.
Mamusie pozwalały im biegać w deszczu, łazić po drzewach i jeść mnóstwo lodów.
Bo Mamusie chciały, żeby dziewczynki były samą radością…
Aż pewnego dnia przyszło pismo od króla tej krainy, że oto nadszedł dla dziewczynek dzień, w którym wszystkie dzieci powinny rozpocząć naukę.
Wtedy trzy mamusie – Białowłosej, Złotowłosej i Kruczowłosej spotkały się pod wielkim dębem, aby naradzić się jak wypełnić Królewskie zarządzenie. Najważniejsze było ustalenie: czego dziewczynki powinny się uczyć.

I to co wydało im się najważniejsze to to, aby dziewczynki nauczyły się jak poznać, poczuć, usłyszeć, zobaczyć, dotknąć i przeżyć coś niezwykłego.
I wtedy zaczęły się martwić – gdzie tego wszystkiego można się nauczyć, bo nie znały takich miejsc w swojej krainie.
I wtedy, daleko, za piżmakowym jeziorem z nie-zwaloną-jeszcze-wierzbą, w małym lasku, znalazły zaczarowany domek, przykryty zaczarowanym zielonym dachem. I postanowiły szukać na krańcach świata dobrych wróżek, które mogłyby w tym domku uczyć dzieci.
Pierwsza, od wschodu, zjawiła się wróżka młoda i delikatna jak poranna rosa – znała czary dobroci i czynienie piękna. Tuż za nią przybyły z północy, zachodu i południa inne wróżki.
A wieść o ich przybyciu rozeszła się wokoło, i inni mieszkańcy przybyli z najdalszych zakątków tej krainy do zaczarowanego domku, wraz ze swoimi dziećmi, by przyjrzeć się zielonemu daszkowi.
Zaczęli bowiem myśleć, że to jest może miejsce, w którym i ich dzieci mogłyby się nauczyć tego co dla nich było ważne.
Początkowo tylko się przyglądali, ale zaczarowany zapach magicznych ciasteczek, pieczonych w domku przez dzieci z wróżkami kusił ich tak silnie, że mimo pierwszych wątpliwości szli prosto ku drewnianym drzwiom, gdzie Rusałka Danka z uśmiechem udzielała wszystkich ważnych informacji i zapisywała na listę uczniów kolejne dziewczynki i kolejnych chłopców. I tak domek wypełniał się nowymi kolorami – Kasztanowłose, Płowowłose, Mysiowłose, Węglowłose dzieci śmiały się we wszystkich kątkach, bo lubiły: wróżki i domek i tabliczkę mnożenia (choć tabliczkę chyba najmniej).
I poznawały , czuły, słyszały, widziały, dotykały i przeżywały rzeczy niezwykłe …i zwykłe. I dowiadywały się, że nie zawsze można lepić z błota, że czasem trzeba się napracować, czasem ponudzić, często natrudzić i zmęczyć.
Że fajnie jest być razem, ale czasem trudno.
Że świat jest ciekawy dla ciekawskich i wielki dla odważnych,
A Wróżka Nudzioszka to nawet fajna babka.

I lata płynęły. Do wróżek dołączyli wróżkowie. Do mam kolejne wspaniałe mamy i świetni tatusiowie. Nie zawsze było słodko od magicznych ciasteczek, bo życie to wieczna przemiana, ale zawsze była nauka dostępna dla wszystkich.

Białowłosa, Złotowłosa i Kruczowłosa poszły w świat, a zaczarowany domek rozwija się, mądrzeje i rośnie ze swoimi dziećmi.